Wylewanie ław fundamentowych
Gdy już płot był przestawiony zakupiliśmy barak. Cóż to było za święto, gdy go przywieziono i złożono na działce. A jechał kilkadziesiąt kilomterów, bo jakoś nie mogliśmy znaleźć żadnego producenta pod Wrocławiem. To samo ze sławojką - też zwiedziła kawał Polski jadąc na naszą budowę.
Barak jaki jest każdy widzi, ale na pamiątkę - zdjęcie poniżej:)Dodam jeszcze, że barak spotkał się z przychylnością ekipy budującej nasz domek:)
Niestety zaaferowani rozpoczęciem budowy zapomnieliśmy zrobić zdjęcia z kopania ław fundamentowych więc od razu przeskoczę do etapu wylewania tychże.
Na wylewanie ław, przyjechaliśmy całą uradowaną Rodziną (czyli ja, Mąż i Dzieci). Dla starszego Synka, to było niesamowite przeżycie widzieć tyle ciężkeigo sprzętu w jednym czasie. Pompa do betonu zrobiła na mnie ogromne wrażenie, a jeszcze większe jej operator, który potrafił nią manewrować za pomocą malego yostica jak samochodem na baterie. Przez naszą działkę przechodzi (niestety) linia średniego napięcia więc trzeba było uważać aby o nią nie zahaczyć. Ale dzięki precyzji operatora wszystko przebiegło bez zakłóceń i beton trafił tam gdzie miał trafić.
Dodam, że za domem wybudowaliśmy wolnostojący garaż , bo to było najlepsze miejsce mając na uwadze szerokość naszej działki ( a raczej powinnam napisać jej wąskość).
Komentarze